Pokazywanie postów oznaczonych etykietą post informacyjny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą post informacyjny. Pokaż wszystkie posty

piątek, 1 kwietnia 2016

Love, Mrs.Blanco




Drodzy czytelnicy!

     W życiu każdego bloggera przychodzi taki czas, kiedy mimo chęci, coś pęka. Lina, iskra, zapał. Nie umiem dokładnie określić definicji tego czegoś. Ale w moim życiu też nadszedł właśnie taki moment.
     Cześć, jestem Mrs.Blanco. Niewielu z Was zna moje prawdziwe imię, ale to chyba nieistotne. Tak mi się przynajmniej wydaję. Bloga prowadzę już długi czas, może nie systematycznie i skrupulatnie, ale jednak piszę i staram się. Do teraz.
     36 rozdziałów, ponad 122 tysiące wyświetleń i 779 komentarzy. Czy to sukces? Tak.
To największy sukces w moim życiu. Zaczęłam od zera, izolując bloga od pewnych rzeczy. Skromność, nieskromność, wybiłam się, i jestem z tego paskudnie dumna. 
     Czytając każdy komentarz, opinię, maila, czy wiadomość od Was, w moim serduszku robiło się niesamowicie ciepło, a i czasem potrzebowałam chusteczek. 
     Jesteście najwspanialszymi czytelnikami jakich mogłam sobie wymarzyć. 
     Ale ostatnio coś się zaczęło psuć. Sama nie wiem, co to dokładnie jest. Brak czasu, chęci, weny i przede wszystkim pasji i energii, której na początku miałam w sobie aż za dużo. 
     Komentarzy, które dają mi kopa, zaczęły zmniejszać swoją ilość. Kiedyś blisko 50, dziś ledwie niecałe 20. 
     Uznajcie mnie za tchórza, ale już nie mogę. Nie potrafię. Rezygnuję... 
     Dopiszcie własne zakończenie do tej historii. Co dalej będzie z Martiną, Jorge, Ruggero, Lodovicą, Mercedes, Albą, Candelarią, Diego, Ashley, Francisco, Facundo, Samuelem, Nicolasem, Alejandro, Marianą. 
     Nie chcę, aby ktoś tu po mnie płakał, czy próbował zmienić moją decyzję.
Ja już ją podjęłam. Chcę zacząć coś nowego, na nowej karcie. I z czegoś muszę zrezygnować. Padło na bloga.
     Przysięgam, że ten blog jak i poznanie Was wszystkich, tylu wspaniałych osóbek, nie tylko z Polski, było jedną z najlepszych rzeczy jaka mi się w życiu przytrafiła.
     Chciałabym podziękować każdej/każdemu z Was osobna.Wyobraźcie sobie, że to właśnie robię.

     To był mój ostatni post, moje ostatnie słowa do Was.
Zapomnijcie o mnie, byłam tylko przelotnym 
deszczem, słońcem, wiatrem, tęczą.
Kocham Was i dziękuję.
Nigdy Was nie zapomnę.
Kiedyś się spotkamy, obiecuję, a tymczasem...
Już po raz ostatni.
Love, Mrs.Blanco.


PS. To nie koniec, to nowy początek.










     

poniedziałek, 25 stycznia 2016

To co każdy kocha, czyli notka informacyjna!



PROSZĘ
PRZECZYTAJ
WYPOWIEDZ SIĘ W KOMENTARZU
CHCĘ ZNAĆ WŁAŚNIE TWOJĄ OPINIĘ


***

Hej aniołki! Kto ma ferie? Ja mam ferie, hihi *^* Ale został tylko tydzień... ;_; A 5 lutego przyjeżdża do mnie Pingwin >>> No i 7 lutego moje X urodzinki! Co u Was słychać w nowym roku? ^^ Korzystacie z życia? Spełniacie marzenia? Co z tego, że minęło dopiero 25 dni roku 2016, moi drodzy, zaczynami się spełniać od samego początku, nie ma na co czekać :* Tymczasem ja witam Was w notce informacyjnej. No wiem, każdy to kocha, heheszki ccc; Ale proszę, tym razem naprawdę przeczytajcie. MUSZĘ znać Waszą opinię, bo nie wiem co mam robić ;_; No więc może do rzeczy ^^

***

Rozdział się pisze. Aktualnie jestem w takim momencie, kiedy muszę się dużo nagłowić, co tutaj napisać, bo jak już Jorge i Martina są razem, to nie może być ciągle randek, spotkań, tych wszystkich pierdół, bo to jest po prostu nudne, nie sądzicie? Ale spokojnie, nie mam zamiaru ich rozdzielać, przynajmniej j e s z c z e :))))). No właśnie, co do fabuły. Postanowiłam troszeczkę przyspieszyć akcję. Nie zdziwcie się, bo nie ukrywam, że przez kilka rozdziałów nawiążę do rzeczywistości Blanco i Stoessel, jednak później to się zmieni. I tutaj pierwsze pytanie: Czy jesteście dalej zainteresowani tą historią, mam ją pisać w nieskończoność, czy może chcielibyście zupełnie nowe opowiadanie, hm?

***

Dalej, wygląd i konstrukcja rozdziałów. Od 36 rozdziału dużo się zmieni. Zastanawiam się, czy nadal pisać z czyjego punktu widzenia piszę, czy może pomijać to i zostawić dla Was, abyście sami się domyślili. Kolejna rzecz to zdjęcia i gify. Chciałabym nadać blogowi troszeczkę tumblrowego charakteru. Gify nie tylko z Violetty, mniej zdjęć samych bohaterów, a rzeczywiście więcej tumblrowych gifów. Oczywiście pytanie: Jesteście zainteresowani taką zmianą?

***

Kolejną sprawą jest to, o czym pisałam już pod ostatnimi rozdziałami, ale odnoszę wrażenie, że niestety mało kto czyta notki pod chapterami ;c ... No więc! Niedawno stukło mi 100 tysięcy wyświetleń! Nawet nie wiecie jaka jestem Wam wdzięczna. To dla mnie ogromny sukces, który zawdzięczam w 100% tylko i wyłącznie Wam. Jesteście niesamowici i mam nadzieję, że kiedyś Was wszystkich spotkam i mocno wytulę ♥ W ramach podziękowań chciałabym zorganizować jakiś konkurs, może nawet i z prawdziwymi nagrodami ^^ Macie na niego pomysł, na zadanie konkursowe jak i na nagrody?

***

No i ostatnia już rzecz. Mam w planach zamówić nowy szablon, bardziej adekwatny do fabuły, ale i ostrzejszy, z pazurem. Na razie jednak muszę dokładnie to przemyśleć, bo jakąś już wizję mam, ale chcę, aby było ideolo, także wiecie, chwili potrzeba. A może wolicie zostać przy tym wyglądzie?

***

No, to chyba tyle ^^ Bardzo chciałabym zobaczyć Wasze odpowiedzi na moje pytania *te wielkie, wytłuszczoną czcionką* w komentarzach. Chcę po prostu wiedzieć na czym stoję, bo jak sami wiecie, zależy mi na tym, aby miło czytało Wam się tego bloga. Będzie mi bardzo miło, jeśli tam po prawej stronie dodacie się do obserwatorów, wtedy jako pierwsi będziecie się dowiadywać o nowych rozdziałach. A tymczasem lecę pisać rozdział ;* Kocham Was bardzo!
                                                                                           Całuję
Mrs.Blanco ♥

niedziela, 18 października 2015

Rozdział 32/ I że Cię nie opuszczę.


Chciałam zadedykować ten rozdział wszystkim osobom, które nadal są ze mną, wierzą we mnie i czytają to, co tutaj zamieszczam. Tym, którzy pamiętają o tej Mrs.Blanco. Dziękuję Słoneczka, jesteście dla mnie naprawdę WSZYSTKIM.
A tymczasem zapraszam na długo wyczekiwany rozdział.
Besos xx





Martina

Tamtejsze wydarzenie, te wszystkie słowa… Zrobiły mi okropny mętlik w głowie. Nie, to nie może być prawdą… A może jednak… Ehh. Jorge mnie kocha? Na sercu poczułam przyjemne ciepło. Czyżby możliwe było, że darzymy się tym samym, magicznym uczuciem? Delikatny i uroczy uśmiech wkradł się na moje usta i delikatnie się zarumieniłam. Nagle, dotąd nie mam pojęcia skąd, pojawiło się przede mną lustro. Dopiero teraz mogłam ujrzeć jak wyglądam. Oczy były zmęczone, a wargi sine. Nie miałam na twarzy ani grama makijażu, jednak nie wyglądałam jak potwór, a wręcz przeciwnie, niczym anioł. Włosy dłuższe niż zwykle, układały się w delikatne fale. Miałam na sobie białą sukienkę z koronki. Sięgała mi przed kolano oraz do łokcia. Na nogach miałam natomiast białe, niezbyt wysokie szpilki. I jeszcze jeden szczegół, coś, co szczególnie rzuciło mi się w oczy. Naszyjnik od Jorge. Biła od niego dziwna łuna. Delikatnie dotknęłam go.

- Byłem, jestem i będę. Zawsze, bo Cię kocham, słyszysz? – usłyszałam te słowa, jednak jakby gdzieś w oddali. Głos także był rozmyty i niewyraźny, przez co nie mogłam określić jego właściciela. Przeniosłam wzrok na lustro. Jego tafla wydawała mi się połyskująca, jakby miała drugie dno. Spojrzałam w tył, z nadzieją, że może pojawiło się wyjście bądź kolejne drzwi. Niestety nie. Ugh… Czyli czeka mnie długa wędrówka. Poszukajmy jednak drugiej strony medalu. Będę miała dużo czasu na przemyślenia. Nikt w końcu na mnie nie czeka. Łańcuszek zaświecił mocniej. Nie, Jorge przecież ma Stephie…Mętlik powrócił. Możliwe, żeby jednocześnie kochał mnie i Stephie? Przecież on taki nie jest. Niepewnie dotknęłam lustra. Miałam rację. Moje chude palce znalazły się po jakiejś drugiej stronie. Ponownie upewniłam się, czy nie ma czegoś za mną. Po dłuższej chwili weszłam w tę tajemniczą i magiczną otchłań.

Po raz kolejny ujrzałam znajome mi miejsce, No tak, to w końcu salon…Teoretycznie w moim domu, chociaż szczerze mówiąc nie wiem jak to będzie, skoro okazało się, że German nie jest naszym ojcem. Przeniosłam wzrok na kanapę, a tam ponownie ukazał się mój ukochany, jednak tym razem z moim starszym bratem. Westchnęłam. Nie wytrzymywałam już psychicznie, miałam wręcz ochotę w ogóle się nie budzić. Bo w sumie po co? Usiadłam przed nimi na drugiej sofie, w celu dokładnego przysłuchania się rozmowie, w końcu chyba nadal jestem w przeszłości, więc może dowiem się czegoś nowego. Jeszcze raz zlustrowałam zapowiadającą się sytuację. Chwila. Pamiętam ten moment. Byłam wtedy w kuchni i robiłam coś do jedzenia. To pierwsze spotkanie mojego brata z Jorge, kiedy to dopiero do nas przyjechał, zanim jeszcze poznał Germana i resztę. Przed nocą spadających gwiazd, a po kłótni przez Agnes i Carlę. Tak, to było wtedy. Zerknęłam w stronę tamtego pomieszczenia. Nikt się tam jednak nie krzątał, co w sumie jest logiczne, ja „jestem” teraz tu. Wróciłam do obserwowania moich chłopaków.

- To kiedy mogę zacząć mówić do ciebie szwagrze? – zapytał Francisco. Znów to uczucie. Serce mi się zatrzymało, a ja sama poczułam jak robi mi się gorąco. Wszystko zaczyna mi się kleić w całość...
- Co? – wyprostował się. No właśnie, o czym ty mówisz? Mogłabym uwierzyć, szkoda tylko, że nie chcę. Boję się, że to tylko moja wyobraźnia, a teraz przeżywam y tylko chory sen… Że gdy wyzdrowieję to wszystko pryśnie, a jego nie będzie. Boję się prawdy.
- No jak to co, pytam od kiedy mogę zacząć mówić do ciebie szwagrze. – odpowiedział ze śmiechem. Westchnęłam.
- Francisco, to nie jest śmieszne… O co ci chodzi? – zapytał po raz kolejny już lekko zdenerwowany. Widzę, że nie tylko ja jestem już zdenerwowana całą tą sytuacją. 
- Myślisz, że nie widać? Jeszcze nie prześledziłem Martiny, ale po tobie widać na kilometr, że ona ci się podoba. – oboje zamarliśmy.
- Cicho, bo jeszcze usłyszy. – skarcił go Blanco. Zaczęłam się pocić, a obraz ponownie zacząć się rozlewać. Nie wiem o co w tym wszystkim chodzi, ale mam nadzieję, że niebawem się to skończy. Ponownie znalazłam się w tym lustrzanym miejscu. Muszę sobie wiele poukładać. Jak na razie wszystko wydaje mi się zbyt idealne, żeby było prawdziwe. Mam nadzieję, że czas pokaże, czy Jorge rzeczywiście darzy mnie uczuciem, jakim jest miłość. Nie widząc kolejnych drzwi poczułam złość.
- O co w tym wszystkim chodzi?! – krzyknęłam. Rozniosło się echo, a naszyjnik ponownie zaświecił. Dotknęłam go.
- Jeszcze nigdy nie byłem tak zakochany jak teraz, w Tobie. – ten sam głos. Był trochę wyraźniejszy, jednak nadal nie mogłam ustalić, kto mówi to wszystko… Kto wyznaje mi te uczucia. Starłam pojedyncze łzy i po raz kolejny już przeszłam przez lustro.



To miejsce było banalne do rozpoznania. Plan teledysku do „Naszej drogi”. No pięknie, czyli ta „dobra” część tej mojej podróży w czasie dobiegła końca, tak? No dzięki. Rozejrzałam się. Znów poczułam ból. Pocałunek tego zdrajcy i Stephie. Gdyby nie on… Kto wie, może siedzielibyśmy z Jorge szczęśliwi i uśmiechnięci. No ale nie. Wypadek, musiał być ten paskudny wypadek. Marzę tylko o pełnym powrocie do zdrowia. 

Odsunęli się od siebie. Mnie już tam wtedy nie było. Uciekłam zalana łzami, jak teraz. Szkoda, że tu nie ma drogi ucieczki. Z grymasem wymalowanym na twarzy spojrzałam na Jorge. Chwila… Czy on ma niezadowoloną minę?
- Coś nie tak kochanie? – zapytała Stephie. Poczułam jak mi się odbija. To było okropne. 
- Musimy porozmawiać. – powiedział – poważnie. – dodał od razu. Zauważyłam, że czegoś nerwowo szuka. Albo kogoś. Chodził po całej Sali, po całym planie, pytał wszystkich. A Stephie stała znudzona oglądając paznokcie. Nienawidzę jej. Jorge wrócił po chwili, dzwoniąc do kogoś. Przeklnął pod nosem. Zapewne dlatego, że ten ktoś nie raczył odebrać.
- Zadzwoń do mnie jak tylko będziesz mogła Tini, martwię się. – powiedział. Czyli dzwonił do mnie? Niemożliwe. No ale dobrze, chcę wiedzieć co dalej. Jorge, do rzeczy, proszę.
- Bo widzisz… Kiedyś nas coś łączyło. To było uczucie. Piękne uczucie. Ale ono wygasło. Stephie przepraszam, ale… ale ja kocham inną. – moje brązowe źrenice poszerzyły przynajmniej o kilkanaście milimetrów. 
- Kogo? – spytała cicho. No właśnie, kogo? Wtedy nawet nie przeszło mi przez myśl, że może chodzić o mnie. Zaczęłam kojarzyć fakty, z kim miał kontakt, kogo mógł tak silnie pokochać. 
- Kocham Martinę. – wyjaśnił. Zakręciło mi się w głowie. Obraz się rozmył ponownie. Tym razem jednak o wiele mocniej. Wszystko zaczęło wirować.
- Tylko my.
- Na zawsze razem.
- Nigdy Cię nie opuszczę.
- Kocham Cię księżniczko.
- Martina … - słyszałam szepty zlewające się ze sobą. Tak bardzo się bałam…


I wtedy, zupełnie nagle, wszystko ucichło. Otworzyłam oczy. Nie ma lustra. Widzę tylko dwoje drzwi. Mogę uciec? Podeszłam do nich. Cała nadzieja prysła. Wielkimi literami na jednych napisane było TERAŹNIEJSZOŚĆ, a na drugich PRZYSZŁOŚĆ. Czyli to dopiero początek. Dowiedziałam się jedynie tego, że Jorge być może mnie kocha. Być może, bo nie wiem, czy to co widziałam jest prawdą… Westchnęłam i udałam się w stronę PRZYSZŁOŚCI.


PRZYSZŁOŚĆ


Czy mam zwidy? Czy to kościół? I najwidoczniej odbywa się jakiś ślub, bo przy ołtarzu stoi dziewczyna w białej sukni oraz dobrze zbudowany chłopak w smokingu.  Niepewnym krokiem pełnym obaw udałam się do ołtarza. Ujrzałam twarze młodej pary… I zamarłam. Nie wierzę. To ja? I Jorge?! My… my razem? Jako małżeństwo, przy ołtarzu? O co tutaj chodzi? 

- Ja, Jorge, biorę Ciebie Martino za żonę, i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci. – powiedział patrząc mi głęboko w oczy. Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Ja, Martina, biorę Ciebie, Jorge za męża, i ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską oraz to, że Cię nie opuszczę aż do śmierci. Tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący w Trójcy Jedyny i Wszyscy Święci. – powtórzyłam. Po dłuższym przemyśleniu muszę przyznać, że podoba mi się… Marzy mi się to od dłuższego czasu. Bycie prawdziwą i jedyną panią Blanco. Wróciłam do ceremonii mojego ślubu.
- Martino, przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. – odparł Jorge zakładając mi na palec złotą, przepiękną obrączkę. Muszę przyznać, że mamy gust.
- Jorge, przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości i wierności, w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. – ponownie powtórzyłam słowa po Jorge i kapłanie. Gdy ten oświadczył, że jesteśmy małżeństwem, mój ukochany od razu mnie pocałował. Ta scena była tak idealna. Szkoda, że wyglądała jak wyrwana z jakiejś komedii romantycznej. Westchnęłam rozmarzona, ale i odrobinę zmarnowana. Nie wiem co mam myśleć. Czyżby była mi pisana przyszłość u boku Blanco? Wszystko ponownie zaczęło się rozmywać, a po chwili znalazłam się w znanym mi już miejscu. Czekałam tylko aż usłyszę głos z naszyjnika, nim przejdę dalej. To jednak nie nastało. Nie rozumiem. To nie ma żadnego sensu. Czy ktoś może mi to wszystko wytłumaczyć? Byłabym naprawdę wdzięczna. Westchnęłam i przeszłam przez taflę lustra.



Teraz znajdowałam się w miejscu, którego zupełnie nie kojarzyłam. Był to śliczny dom. Może się przejdę i obejrzę go. Naprawdę podoba mi się w jaki sposób został urządzony. Bardzo pasuje do…

- Kochanie! – usłyszałam wołanie. Udałam się w stronę, skąd dochodził głos. Znalazłam się w kuchni i ujrzałam… siebie. Tyle, że o jakieś siedem lat starszą. Nagle w pomieszczeniu znalazł się, według „przepowiedni” mój przyszły mąż. Tak, mówię tu o Jorge. Nie było po nas specjalnie widać, że jesteśmy już dorośli.
- Weźmiesz te truskawki? – zapytałam z uśmiechem. Blanco uśmiechnął się i skinął głową, po czym chwycił koszyczek. Spojrzał na mnie i objął w pasie.
- Mówiłem Ci już, że Cię kocham? – zapytał z uśmiechem. Zaśmiałam się.
- Ze sto razy. – szepnęłam i odwróciłam się w jego stronę. Włożył mi truskawkę do buzi, po czym słodko pocałował. Szkoda tylko, że mogę jedynie na to patrzeć. Ale kiedy dłużej o tym myślę… To wszystko jest naprawdę słodkie i urocze. I jeśli to wszystko rzeczywiście się sprawdzi, będę prawdziwą szczęściarą. 
- Mamo, tato! – do moich uszu dostał się dziecięcy głosik chłopca i dziewczynki. Dochodził bodajże z ogrodu. Jorge odsunął się ode mnie i wziął na barana, po czym skierował w tamtą stronę. Śmialiśmy się. Szkoda, że aktualnie nie jesteśmy w takich relacjach. Poszłam za nami/nimi do ogrodu, gdzie na trawie bawiło się dwoje rozkosznych dzieci. Rodzice dołączyli do nich, a ja stałam oparta o framugę drzwi, przyglądając im się. Mam szansę być naprawdę szczęśliwa? Być panią Blanco? Mieć dzieci? Mam szansę mieć się do kogo uśmiechać każdego dnia? Zamknęłam oczy na dłuższą chwilę, czując, że powracam do lustrzanego pokoju. To jednak nie nastało. Po wirowaniu, tajemniczych szeptach i całej reszcie znów ujrzałam przed sobą drzwi. Tym razem już tylko do TERAŹNIEJSZOŚCI. Chyba nadchodzi chwila prawdy. Wzięłam głęboki oddech. Już wiele przeszłam. I teraz dam radę. Pewnie nacisnęłam klamkę.




TERAŹNIEJSZOŚĆ


Rozejrzałam się dookoła. To chyba moja sala. Białe ściany, okna, meble. I ja, leżąca na środku w odcieniach bieli. Moja skóra była blada. Ubrana byłam w białą koszulę nocną. Wargi… Sine. Biło od nich zimno. Jedyne kolory tutaj tworzył Jorge. Chociaż i tak nie mam pojęcia skąd się one u niego brały. Wyglądał jak wrak człowieka. 

- Słyszysz mnie, prawda? – szepnął. Poczułam jakby szeptał mi to do ucha. Przez moje ciało przepłynęły ciarki. Niepewnie podeszłam do łóżka i usiadłam na skraju. 
- Wiem, że słyszysz. – powiedział. Jego głos był pusty… Jakby wszystkie uczucia wygasły. W moim oku zakręciła się łza.
- Słyszę. – szepnęłam. Jego kącik ust próbował unieść się w górę jednak nie dał rady. Czy możliwe aby usłyszał? Chwycił moją kościstą dłoń i ucałował ją delikatnie. Czułam to wszystko, z tą szczerą czułością. Darzył mnie jakimś uczuciem. Uwierzyłam w to.
- Wróć do mnie. – powiedział cicho.
- Nie potrafię. Nie umiem stąd uciec… Boję się. – szeptałam przez łzy. Pogładził moją dłoń kciukiem. Czułam, jak nawiązujemy jakiś kontakt…
- Nie bój się… Uda Ci się. Niedługo znów będziemy razem. – odparł. Po chwili zamilkł i zacisnął usta w prostą linię. Nagle wściekły wstał z krzesła, przewracając je. Wzdrygnęłam się. Przeklnął przez krzyk. Jeszcze nigdy nie słyszałam, aby takie słowa padały z jego ust. Co się z nim dzieje? 
- Dlaczego mi to robisz?! Dlaczego? – krzyczał – bawi Cię to?! Bawi Cię, że cierpię?! – kontynuowałam. Wstałam i podeszłam do niego. Ujęłam jego twarz w dłonie. Zupełnie znieruchomiał, jakby czuł mój dotyk, jakby naprawdę słyszał to wszystko co mówiłam. Jego oczy były ciemniejsze niż normalnie. Tworzyły burzę. Poczułam lekki strach.
- Uspokój się. – wyszeptałam. Nie pomogło – uspokój się. – powtórzyłam. Soczewki przybrały swoją pierwotną barwę. Uśmiechnęłam się delikatnie – jeszcze nie wiem jak wrócę, ale zrobię to. – szepnęłam.
- Obiecujesz? – zapytał. Pokiwałam głową.
- Obiecuję. – wyznałam. Pogładziłam jego policzek. Widzi mnie? Nie mam pojęcia, ale ja naprawdę teraz do niego mówię.
- Kocham Cię. – wyszeptał. – łza wzruszenia zakręciła mi się w oku.
- Ja Ciebie też kocham. – odparłam. Uśmiechnął się. Nasze usta powoli zaczęły łączyć się w pocałunku. Nie spieszyło nam się. Już po chwili moje ciało przeszły najcudowniejsze na świecie dreszcze. Niestety ta chwila nie trwała długo. Czułam jak moje ciało zanika.
- Jorge. – powiedziałam wystraszona.
- Martina, Martina! – mówił oszołomiony. Zniknęłam.



Do moich oczu dotarło ostre światło, przez co moje powieki szybko opadły na dół. Obraz po chwili jednak zaczął się wyostrzać. Znajomy widok… Biała sala. Białe ściany, meble, okna. Rozejrzałam się. Na środku stał zdezorientowany Jorge. Dotarło do mnie co się stało. Po kilku miesiącach wreszcie się obudziłam.

- Panie Blanco, jestem tutaj. – szepnęłam przygryzając wargę. Odwrócił się szybko. W jego oczach zakręciły się łzy. Zaśmiałam się. Wstałam, a on podbiegł do mnie, łapiąc mnie i podnosząc jak pannę młodą. Śmiałam się głośno, czując jak kręcimy się szczęśliwi. Po chwili postawił mnie na ziemi, ujmując moją twarz w dłonie.
- I że Cię nie opuszczę. – szepnął.
- Aż do śmierci. – dokończyłam i pocałowałam go. 





♥♥♥

No i chyba mamy rozdział. Przepraszam, że nie umiem utrzymać systematyczności... Naprawdę przepraszam. Mam nadzieję, że ktoś jeszcze tutaj jest. Nie wiem czy jest sens tłumaczyć się w notce informacyjnej. Jest szkoła, no i nie mam zbyt wiele czasu. Poza tym, ostatnio miałam głowę pełną pomysłów, jednak była też ze mną dziwna blokada. Ciężko mi to wytłumaczyć. Może inaczej. Siadałam do laptopa, otwierałam Word'a. No i pisz.  Ale nie było tak łatwo.Po prostu miałam blokadę, jakoś nie umiałam. Dzisiaj jednak, pełna motywacji, powiedziałam sobie, że muszę napisać. Wyrzuty sumienia od tamtego czasu nie dawały mi spokoju. Mam nadzieję, że się podoba :). Bardzo mi zależy na tym rozdziale, bo osobiście jestem z niego bardzo zadowolona, zwłaszcza z ostatniej części. Rozdział jest praktycznie dwa razy dłuższy niż normalnie, więc sądzę, że jesteście zadowoleni. No i Jortini będę rozdział wcześniej - to chyba najlepsza wiadomość. Kończąc mój wywód, chciałabym zaprosić Was, moje #MrsBlanists (pozdrawiam Paulinę, która wymyśliła fandom! ♥) na mojego fanpage'a na Facebooku. Nareszcie go założyłam. Tam jestem cały czas, więc tam też możemy złapać o wiele lepszy kontakt, na czym bardzo mi zależy, gdyż jak każda bloggerka bardzo chciałabym poznać lepiej swoich czytelników. Tutaj proszę, od razu możecie przejść do strony:



Także to chyba na tyle. Szantażyk?


 30 komentarzy - Rozdział 33 

Słodkich snów, Mrs.Blanists ;*
Mrs.Blanco


środa, 19 sierpnia 2015

AUDYCJA W RADIO YOUNG STARS!

Hola!
Dzisiaj odrobinę nietypowo :)
Jak wiecie, do Polski zawita dzisiaj obsada naszego ukochanego fioletowego serialu. Z tej okazji, w Radiu Young Stars, w godzinach od 16:00 - 17:00 odbędzie się specjalna audycja, w której do wygrania będą gadżety z serialu z autografami naszych idoli! Ale po kolei.
Czym jest RYS?

Radio Young Stars to radio stworzone przez twórców festiwalu YOUNG STARS FESTIWAL. Zostało założone w tym roku. Audycje prowadzą młodzi zapaleńcy młodzieżowej muzyki. Musicie ich posłuchać!

Dziejszej audycji, którą poprowadzi Łukasz Szuster "Joker" możecie posłuchać tutaj:
http://radioyoungstars.pl/


A tu macie jeszcze link do wydarzenia na facebooku:

https://www.facebook.com/events/2380119318793462/


Mam nadzieję, że będziecie obecni jak i ja! Besos :***

Mrs.Blanco

czwartek, 16 lipca 2015

ŻYJĘ, ogłaszam koniec URLOPU


Hola, Drodzy czytelnicy!
Witam Czy po jakże Długiej, trzymiesięcznej przerwie ♥ W szczególności witam tych, którzy jeszcze tutaj są. Nie chciałam, żeby tak wyszło, naprawdę. Po napisaniu rozdziału 27 dostałam wielkiego powera, pełną głowę pomysłów. Każdy kto jest tu ze mną dłużej wie, że rozdziały jak już się pojawią, to w późnych godzinach wieczornych, a nawet nocnych. Nie jestem z tego powodu z siebie zadowolona, ale podczas roku szkolnego tylko o tej porze byłam w stanie coś dla Was wyskrobać. Wtajemniczeni wiedzą, że latałam ze szkoły do szkoły. To był kwiecień, a nawet jego koniec, o ile mnie moja zawodna pamięć nie myli. Nie jestem jeszcze aż tak stara, chociaż z pamięcią naprawdę mam już czasem problemy. Przez nią wszystkie pomysły na rozdziały i przede wszystkim Jortini wyleciały mi z głowy, a ta notka tak naprawdę ma służyć pożegnaniu się z Wami, bo nie mam już pomysłu na opowiadanie! ... To wszystko oczywiście żarty, nie byłabym w stanie rozstać się z blogiem, przez którego tyle osiągnęłam ♥ W ogóle, w maju wybiła mi rocznica! Ojejku ojejku *---*
Pierwsze posty są tutaj z grudnia, ale tak naprawdę przeniosłam się przecież z innego adresu i konkretnie na TYM blogu, pod TYM adresem jestem od maja... Więc no :) Chyba muszę się tu pobawić wraz z wstawieniem otrzymanego szablonu i poprzesuwać posty tak, żeby rzeczywiście były od maja 2014, a nie grudnia 2013 :P Zrobię to dzisiaj, jeszcze za chwilę *_* Oczywiście notka się nie pojawiła, ja zawsze przepuszczam takie okazje ;_; Możecie mnie zabić, ale ostrzegam, wtedy już nie przeczytacie tego jakże dennego opowiadania. Jeżeli chcecie, z przyjemnością napiszę dla Was posta rocznicowego, sama chętnie podsumuję to wszystko ♥ Ale wracając do tematu pamięci, chyba powinnam zainwestować w biovital (lokowanie produktu, please). O, o, o, Lilka uczę się od Ciebie odbiegania od tematu! :D Ale wróć, napisz szybko... -,-
Już pod koniec maja powiadomiłam Was na twitterze i asku, że ogłaszam wszem i wobec sobie urlop. Nie chciałam do tego doprowadzać i uwierzcie, do ostatniej chwili próbowałam coś dla Was napisać. I wtedy własnie nadszedł maj, rozpoczęła się ostatnia walka o tę kilka ocen, dodatkowo, znów wtajemniczeni, ohoho, ależ Was dzisiaj wyróżniam, wiedzą, że w drugiej szkole również miałam niezłe urwanie głowy. To był ten moment kiedy postanowiłam schować dumę do kieszeni i na twitterze ogłosiłam, że robię sobie urlop od bloggera, nie z mojej winy, tylko winy... szkoły (szkół). Ale nie mówmy już o tym, radujmy się, mamy wakacje! Jedno wielkie oh i ah. Ogólnie to to chyba będzie najdłuższa notka informacyjna w moim życiu, o jejuńciu o.o ... Ale mi się ją fajnie pisze, ajhgacakhgzys *---* Żeby mi się tak rozdziały pisało ;___; Chcę tutaj jeszcze przeprosić za brak komentarzy na blogach :( Ja czytam, tylko nie mam czasu na komcia. Cały czas staram się to mienić.
Zakończyłam pewien etap, z nowym rokiem szkolnym rozpoczynam w sumie jakiś nowy rozdział, a więc koniec roku był dość trudny... Ehh. 
Gdy już nadszedł poniedziałek kiedy to nie musiałam wstać o 6, żeby zdążyć do szkoły... Postanowiłam wreszcie zabrać się za rozdział (którego swoją drogą mam już połowę, kto wie, może pojawi się jeszcze dzisiaj!) ogarnęłam, że chyba mam wirusa na komputerze ._. ... Więc jak ktoś wie jak łatwo go usunąć niech da znać, bo jest to dla mnie lekka przeszkoda. Rozdział aktualnie piszę w Wordzie przez co niestety po skopiowaniu nie będzie krótki, ale na pewno nie tak długi jak niektóre inne. Dla tych co wiedzą co do tego wirusa: na ekranie po prostu wyskakują mi reklamy i przekierowują na inne strony, strasznie dużo zamykania ;-;.
Powoli zbliżamy się do końca (przyznać się, kto ma już dość?). Mam wiele planów co do bloga. Chcę zrobić konkurs na OS'a (CHĘTNI PISZĄ!), napisać posta specjalnego dotyczącego zakończenia fioletowej przygody z serialem. Jest jeszcze kilka pomysłów, ale na razie zachowam je w swojej główce ^^
Jeszcze ze spraw organizacyjnych: myślę o założeniu blogowego instagrama i facebooka, co Wy na to? Wiem, że nie wszyscy z Was mają twittera, a tam łatwiej będzie nam się porozumieć :)  Dajcie znać co o tym sądzicie :*** 

To już chyba koniec. Doceńcie to, że wstałam tak wcześnie i piszę to dla Was .-. 
Żartuję, obudziła mnie jakaś głośna maszyna. Miałam ochotę zniszczyć cały świat :') A teraz już żegnam się z Wami. Życzę Wam miłego dnia i do zobaczenia jeszcze dzisiaj mam nadzieję, przy okazji rozdziału 29 ;***

PROSZĘ WAS O JESZCZE JEDNO! JEŻELI PRZECZYTAŁEŚ/ŁAŚ TEGO POSTA DAJ MI ZNAĆ W KOMENTARZU, ŻE JESZCZE TUTAJ JESTEŚ! CHCĘ WIEDZIEĆ, CZY JEST JESZCZE DLA KOGO PISAĆ ♥ 

                                                                                                  Besos :***
                                                                                                        Mrs.Blanco




środa, 20 sierpnia 2014

Profil na twitterze ♥

Hola!
Tak na szybko pisane ;) 
Chciałam Was powiadomić, ż
e profil na twitterze jest już założony :) 
Pierwsze tweety już za mną ♥
 Mam nadzieję, że zaobserwujecie i 
będzie mnie śledzić, aby być na bieżąco :*** 
Besos! 
Mrs.Blanco


poniedziałek, 18 sierpnia 2014

♪ Post informacyjny ♪

 Hola!
Witam Was wszystkich w to jakże pochmurne (przynajmniej u mnie) południe. 
Postanowiłam ten wykorzystać w należyty sposób, czyli
zająć się trochę blogiem.
Rozdział już zaczęłam pisać tymczasem przychodzę do Was z czymś o wiele pilniejszym, a mianowicie postem informacyjnym.

martina stoessel animated GIF




                          1. Wygląd bloga.
Ta sprawa jest zdecydowanie najważniejsza. Jak wiecie blog ma już ponad pół roku, a wygląd jest... No zniechęcający moim zdaniem. Nie znam się dobrze na kodach HTML, dlatego mam do Was ogromną prośbę. Jeżeli ktokolwiek z Was, zna się na tym, to proszę, niech napisze mi w komentarzu, że mógłby się zająć moim blogiem pod względem technicznym... Będę Wam wszystkim naprawdę wdzięczna. Mnie samą już denerwuje ten brak kolorów. Może i jest opowiadanie, ale ważne jest także wrażenie optyczne.
Wchodzisz po raz pierwszy i widzisz "coś takiego", więc pewnie od razu wychodzisz. A ja tak nie chcę. Chcę patrzeć na niego i myśleć, że jest naprawdę niesamowity. :)


2. Portale społecznościowe.
Parę dni temu czytając komentarze od Was
(za co ogromnie Wam dziękuję ♥), natknęłam się na pewne pytanie dotyczące twittera. Zostałam zapytana, czy go posiadam i czy mogłabym informować tam o nowych postach. Więc sprawa wygląda następująco. Twittera porzuciłam dawno temu. Sama nie  wiem czemu. I jeżeli wyrażacie chęć na tego typu newslettera, poinformujcie mnie o tym w komentarzu. Ja założę nowe konto i będę pisała o rozdziałach ;) Sama już wcześniej analizowałam ten pomysł i stwierdziłam, że to świetna koncepcja. Mam nadzieję, że podzielicie ten entuzjazm. ;)



                              3. Obserwatorzy.
Obserwatorzy to kolejny temat, który chciałam poruszyć. Jakiś tydzień temu dodałam gadżet "Obserwatorzy". O co chodzi? Już tłumaczę. W sieci są miliony blogów. Żeby zawsze być na bieżąco z nowymi rozdziałami u poszczególnych bloggerów, wystarczy dodać się do obserwatorów. Wtedy będziecie otrzymywali powiadomienia na bieżąco. Poza tym, wydaje mi się, że to dodatek na bloga, który najbardziej motywuje, bo osoba, która pisze, widzi, że ma dla kogo to robić. Przynajmniej tak jest u mnie.
Dlatego proszę Was. Jeżeli macie konto na bloggerze, kliknijcie to jedno, małe pole i pokażcie, że jesteście. Że mam dla kogo pisać i nie robię tego tylko i wyłącznie dla siebie. Na razie obserwatorów jest sześciu. Mam nadzieję, że będzie Was więcej.





4. Komentarze.
Kolejna sprawa to komentarze. Cieszę się bardzo, że komentujecie, jednak byłabym jeszcze szczęśliwsza, gdyby było ich więcej.
Wiem, że Was na to stać kochani!
Pisanie rozdziału pochłania mi dużo czasu (kilka godzin). A napisanie komentarza, to kwestia maksymalnie pięciu minut. I to przy sporawej długości. Nie wymagam, żeby było to kilometrowe komcie. Oczywiście gdy takie się pojawiają, jestem uradowana (LilDevil :***).
Ale mi by wystarczyło, gdyby było to zwykłe 'fajny rozdział, czekam na next' od każdego. Anonimy, gdzie jesteście? Nie chcę stosować techniki 'szantażyk' xddd. A może spróbujemy, co? Nie, nie opłaca mi się teraz, gdyż rozdział już jest. Cóż, liczę na Was!




5. Wyświetlenia. 
Aww! Wybiło 6 tysiaków, niedługo będzie siedem. Dla mnie to naprawdę sporo, uwierzcie. 
Dziękuję Wam za to wszystko, bo to naprawdę dużo dla mnie znaczy, kiedy widzę 100 wejść dziennie, albo nawet więcej. 
Wtedy wiem, że ktoś czyta to coś, bo nie mogę tego nazwać blogiem xddd.
Pomimo tego, że bloga piszę ponad pół roku (ktoś pamiętał? ;p),
to jest dla mnie spora sumka. 
Dziękuję Wam za to, że ze mną wytrzymujecie i dajecie motywację
do dalszego pisania.
 Dziękuję także obserwatorom i wszystkim, 
którzy komentują. DZIĘKUJĘ!





To by było na tyle ;) 
Jak ktoś dotrwał do końca, to niech napisze w komentarzu
'Elo Elo 320' 
xd xd xd
 Ja to mam pomysły XD 
Uwaga, jeszcze jedno info!
Od 25-31 sierpnia mnie nie będzie!
Rozdział może się ukaże, jeżeli napiszę
go wcześniej!
Oczywiście w roku szkolnym rozdziały będą dosyć rzadko :c
Ale mam nadzieję, że mnie nie opuścicie :) 

Wasza na zawsze
Mrs.Blanco 









Chat~!~