Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mrs. Blanco. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Mrs. Blanco. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 lipca 2016

UJAWNIAM SIĘ - czyli poznajcie prawdziwą Mrs.Blanco

Hola kochani czytelnicy!

     Myślę, że w pewien sposób przyciągnęłam Waszą uwagę, tak więc zapraszam do dalszej części posta. I nie - to nie żart. Rzeczywiście przyszedł czas powiedzieć kim tak naprawdę jestem.
     Znacie mnie naprawdę dobrze, jak na to, ile o dałam o sobie powiedzieć, prawda? Nie kusiło Was czasem poznać mnie od tej prawdziwej strony, a nie tylko za pseudonimem, które przyjęłam w internetach - "Mrs.Blanco" (choć się ujawniam, ta sprawa nie ulega zmianie, z Jorge nie planujemy rozwodu)? Dzisiaj nadszedł ten właśnie dzień, ta dam! A więc cóż, może nie przedłużając...


***


     Hej, mam na imię Asia i mam naście lat. W ciągu ostatnich kilku dni spełnienie moich marzeń zaczęło stawać się czymś realnym, a i one w zasadzie od piątku nie są już tak odległe jak wcześniej. Moją pasją bowiem nie jest tylko pisanie, o czym mogliście się dotąd przekonać. 
     W moim sercu już od najmłodszych lat w zasadzie wyryła się muzyka, czyli coś, bez czego nie wyobrażam sobie życia. Nie są to słowa rzucone na wiatr, uwierzcie. Śpiewam i tańczę, albo raczej próbuję pląsać kiedy tylko mam do tego okazję, przez co ja rozumiem dosłownie każdy moment. Nie powiem, że czasami nie bywa to irytujące, bo ponoć bywa, jednak moi znajomi i przyjaciele wiedzą, że taka jest po prostu moja natura i (w zasadzie) nie widzą z tym żadnego problemu.
     Kocham aktorstwo. Scena to jedno ze słów, które idealnie mnie opisują. Adrenalina i mały stres, aby tylko się nie pomylić, czy możliwość wcielenia się w kogoś zupełnie innego jest czymś niesamowitym.
     Często łączę te wszystkie trzy pasje ze sobą, występując w kole aktorskim, a jednocześnie często dodając do wystawianych przez nas sztuk utwory muzyczne jak i własne, napisane przeze mnie teksty. Trio to niewątpliwie daje mi najwięcej szczęścia pod słońcem.
     Jestem V-lover, Tinista, Jorgista, Lodofanatica i Selenator. Bardzo lubię także muzykę Taylor Swift czy One Direction. Należę do marzycielek, ale także niepoprawnych romantyczek, ale czytając moje fanfiction, chyba zdążyliście się o tym przekonać. 
     Jeśli mówimy o spełnianiu marzeń...
Udało mi się dostać do programu Fanta Future Young Stars w dobrze myślę wszystkim znanym Radiu Young Stars. W piątek więc wzięłam udział w ostatnim odcinku eliminacyjnym i - ku mojemu pozytywnemu zaskoczeniu - udało mi się ten odcinek wygrać. 
     Marzenia zaczęły naprawdę się spełniać, powstała moja grupa na facebooku (link na końcu posta), zyskałam wielu nowych... "fanów"? "wielbicieli"? Nie mam pojęcia jak to określić.


***


     Wiem natomiast tyle, że to jest właśnie ten moment, kiedy po prostu powinniście dowiedzieć się kim jestem. Mój udział w programie równa się nowe obowiązki, co jest równe zmniejszeniu się czasu wolnego.
     Nie zostawiam bloga, nigdy w życiu! Musicie tylko wiedzieć, że rozdziały po prostu będą się pojawiać rzadziej. Spokojnie, nie raz na rok, ale na przykład raz w miesiącu, czy raz na dwa tygodnie. Proszę, zrozumcie to i nie zostawcie teraz, bo uwaga: nadszedł czas na jedną z bardzo ważnych dla mnie spraw.


***


     Potrzebuję Waszego wsparcia, aby to co zaczęłam, zakończyło się jak największym sukcesem. KONIECZNIE dołączajcie do grupy, która pierwotnie miała być właśnie tą, na którą konkurs był tu ogłoszony jakiś czas temu, to pokaże Waszą siłę, a ona jest jednym z priorytetów.

GRUPA: Skoczki Asi

     Już niebawem ćwierćfinały. Mam nadzieję, że mogę liczyć na Wasze wsparcie i głosy, aby udało mi się dostać do kolejnych etapów!


***


     A więc hej, jestem Asia. Nie tylko Mrs.Blanco, a Asia. Dziękuję, że ze mną byliście, jesteście i mam nadzieję będziecie. Jesteście naprawdę kochanymi ludźmi i cieszę się, że Was mam.

GRACIAS




Besos, Asia

środa, 19 sierpnia 2015

AUDYCJA W RADIO YOUNG STARS!

Hola!
Dzisiaj odrobinę nietypowo :)
Jak wiecie, do Polski zawita dzisiaj obsada naszego ukochanego fioletowego serialu. Z tej okazji, w Radiu Young Stars, w godzinach od 16:00 - 17:00 odbędzie się specjalna audycja, w której do wygrania będą gadżety z serialu z autografami naszych idoli! Ale po kolei.
Czym jest RYS?

Radio Young Stars to radio stworzone przez twórców festiwalu YOUNG STARS FESTIWAL. Zostało założone w tym roku. Audycje prowadzą młodzi zapaleńcy młodzieżowej muzyki. Musicie ich posłuchać!

Dziejszej audycji, którą poprowadzi Łukasz Szuster "Joker" możecie posłuchać tutaj:
http://radioyoungstars.pl/


A tu macie jeszcze link do wydarzenia na facebooku:

https://www.facebook.com/events/2380119318793462/


Mam nadzieję, że będziecie obecni jak i ja! Besos :***

Mrs.Blanco

czwartek, 16 lipca 2015

ŻYJĘ, ogłaszam koniec URLOPU


Hola, Drodzy czytelnicy!
Witam Czy po jakże Długiej, trzymiesięcznej przerwie ♥ W szczególności witam tych, którzy jeszcze tutaj są. Nie chciałam, żeby tak wyszło, naprawdę. Po napisaniu rozdziału 27 dostałam wielkiego powera, pełną głowę pomysłów. Każdy kto jest tu ze mną dłużej wie, że rozdziały jak już się pojawią, to w późnych godzinach wieczornych, a nawet nocnych. Nie jestem z tego powodu z siebie zadowolona, ale podczas roku szkolnego tylko o tej porze byłam w stanie coś dla Was wyskrobać. Wtajemniczeni wiedzą, że latałam ze szkoły do szkoły. To był kwiecień, a nawet jego koniec, o ile mnie moja zawodna pamięć nie myli. Nie jestem jeszcze aż tak stara, chociaż z pamięcią naprawdę mam już czasem problemy. Przez nią wszystkie pomysły na rozdziały i przede wszystkim Jortini wyleciały mi z głowy, a ta notka tak naprawdę ma służyć pożegnaniu się z Wami, bo nie mam już pomysłu na opowiadanie! ... To wszystko oczywiście żarty, nie byłabym w stanie rozstać się z blogiem, przez którego tyle osiągnęłam ♥ W ogóle, w maju wybiła mi rocznica! Ojejku ojejku *---*
Pierwsze posty są tutaj z grudnia, ale tak naprawdę przeniosłam się przecież z innego adresu i konkretnie na TYM blogu, pod TYM adresem jestem od maja... Więc no :) Chyba muszę się tu pobawić wraz z wstawieniem otrzymanego szablonu i poprzesuwać posty tak, żeby rzeczywiście były od maja 2014, a nie grudnia 2013 :P Zrobię to dzisiaj, jeszcze za chwilę *_* Oczywiście notka się nie pojawiła, ja zawsze przepuszczam takie okazje ;_; Możecie mnie zabić, ale ostrzegam, wtedy już nie przeczytacie tego jakże dennego opowiadania. Jeżeli chcecie, z przyjemnością napiszę dla Was posta rocznicowego, sama chętnie podsumuję to wszystko ♥ Ale wracając do tematu pamięci, chyba powinnam zainwestować w biovital (lokowanie produktu, please). O, o, o, Lilka uczę się od Ciebie odbiegania od tematu! :D Ale wróć, napisz szybko... -,-
Już pod koniec maja powiadomiłam Was na twitterze i asku, że ogłaszam wszem i wobec sobie urlop. Nie chciałam do tego doprowadzać i uwierzcie, do ostatniej chwili próbowałam coś dla Was napisać. I wtedy własnie nadszedł maj, rozpoczęła się ostatnia walka o tę kilka ocen, dodatkowo, znów wtajemniczeni, ohoho, ależ Was dzisiaj wyróżniam, wiedzą, że w drugiej szkole również miałam niezłe urwanie głowy. To był ten moment kiedy postanowiłam schować dumę do kieszeni i na twitterze ogłosiłam, że robię sobie urlop od bloggera, nie z mojej winy, tylko winy... szkoły (szkół). Ale nie mówmy już o tym, radujmy się, mamy wakacje! Jedno wielkie oh i ah. Ogólnie to to chyba będzie najdłuższa notka informacyjna w moim życiu, o jejuńciu o.o ... Ale mi się ją fajnie pisze, ajhgacakhgzys *---* Żeby mi się tak rozdziały pisało ;___; Chcę tutaj jeszcze przeprosić za brak komentarzy na blogach :( Ja czytam, tylko nie mam czasu na komcia. Cały czas staram się to mienić.
Zakończyłam pewien etap, z nowym rokiem szkolnym rozpoczynam w sumie jakiś nowy rozdział, a więc koniec roku był dość trudny... Ehh. 
Gdy już nadszedł poniedziałek kiedy to nie musiałam wstać o 6, żeby zdążyć do szkoły... Postanowiłam wreszcie zabrać się za rozdział (którego swoją drogą mam już połowę, kto wie, może pojawi się jeszcze dzisiaj!) ogarnęłam, że chyba mam wirusa na komputerze ._. ... Więc jak ktoś wie jak łatwo go usunąć niech da znać, bo jest to dla mnie lekka przeszkoda. Rozdział aktualnie piszę w Wordzie przez co niestety po skopiowaniu nie będzie krótki, ale na pewno nie tak długi jak niektóre inne. Dla tych co wiedzą co do tego wirusa: na ekranie po prostu wyskakują mi reklamy i przekierowują na inne strony, strasznie dużo zamykania ;-;.
Powoli zbliżamy się do końca (przyznać się, kto ma już dość?). Mam wiele planów co do bloga. Chcę zrobić konkurs na OS'a (CHĘTNI PISZĄ!), napisać posta specjalnego dotyczącego zakończenia fioletowej przygody z serialem. Jest jeszcze kilka pomysłów, ale na razie zachowam je w swojej główce ^^
Jeszcze ze spraw organizacyjnych: myślę o założeniu blogowego instagrama i facebooka, co Wy na to? Wiem, że nie wszyscy z Was mają twittera, a tam łatwiej będzie nam się porozumieć :)  Dajcie znać co o tym sądzicie :*** 

To już chyba koniec. Doceńcie to, że wstałam tak wcześnie i piszę to dla Was .-. 
Żartuję, obudziła mnie jakaś głośna maszyna. Miałam ochotę zniszczyć cały świat :') A teraz już żegnam się z Wami. Życzę Wam miłego dnia i do zobaczenia jeszcze dzisiaj mam nadzieję, przy okazji rozdziału 29 ;***

PROSZĘ WAS O JESZCZE JEDNO! JEŻELI PRZECZYTAŁEŚ/ŁAŚ TEGO POSTA DAJ MI ZNAĆ W KOMENTARZU, ŻE JESZCZE TUTAJ JESTEŚ! CHCĘ WIEDZIEĆ, CZY JEST JESZCZE DLA KOGO PISAĆ ♥ 

                                                                                                  Besos :***
                                                                                                        Mrs.Blanco




poniedziałek, 18 sierpnia 2014

♪ Post informacyjny ♪

 Hola!
Witam Was wszystkich w to jakże pochmurne (przynajmniej u mnie) południe. 
Postanowiłam ten wykorzystać w należyty sposób, czyli
zająć się trochę blogiem.
Rozdział już zaczęłam pisać tymczasem przychodzę do Was z czymś o wiele pilniejszym, a mianowicie postem informacyjnym.

martina stoessel animated GIF




                          1. Wygląd bloga.
Ta sprawa jest zdecydowanie najważniejsza. Jak wiecie blog ma już ponad pół roku, a wygląd jest... No zniechęcający moim zdaniem. Nie znam się dobrze na kodach HTML, dlatego mam do Was ogromną prośbę. Jeżeli ktokolwiek z Was, zna się na tym, to proszę, niech napisze mi w komentarzu, że mógłby się zająć moim blogiem pod względem technicznym... Będę Wam wszystkim naprawdę wdzięczna. Mnie samą już denerwuje ten brak kolorów. Może i jest opowiadanie, ale ważne jest także wrażenie optyczne.
Wchodzisz po raz pierwszy i widzisz "coś takiego", więc pewnie od razu wychodzisz. A ja tak nie chcę. Chcę patrzeć na niego i myśleć, że jest naprawdę niesamowity. :)


2. Portale społecznościowe.
Parę dni temu czytając komentarze od Was
(za co ogromnie Wam dziękuję ♥), natknęłam się na pewne pytanie dotyczące twittera. Zostałam zapytana, czy go posiadam i czy mogłabym informować tam o nowych postach. Więc sprawa wygląda następująco. Twittera porzuciłam dawno temu. Sama nie  wiem czemu. I jeżeli wyrażacie chęć na tego typu newslettera, poinformujcie mnie o tym w komentarzu. Ja założę nowe konto i będę pisała o rozdziałach ;) Sama już wcześniej analizowałam ten pomysł i stwierdziłam, że to świetna koncepcja. Mam nadzieję, że podzielicie ten entuzjazm. ;)



                              3. Obserwatorzy.
Obserwatorzy to kolejny temat, który chciałam poruszyć. Jakiś tydzień temu dodałam gadżet "Obserwatorzy". O co chodzi? Już tłumaczę. W sieci są miliony blogów. Żeby zawsze być na bieżąco z nowymi rozdziałami u poszczególnych bloggerów, wystarczy dodać się do obserwatorów. Wtedy będziecie otrzymywali powiadomienia na bieżąco. Poza tym, wydaje mi się, że to dodatek na bloga, który najbardziej motywuje, bo osoba, która pisze, widzi, że ma dla kogo to robić. Przynajmniej tak jest u mnie.
Dlatego proszę Was. Jeżeli macie konto na bloggerze, kliknijcie to jedno, małe pole i pokażcie, że jesteście. Że mam dla kogo pisać i nie robię tego tylko i wyłącznie dla siebie. Na razie obserwatorów jest sześciu. Mam nadzieję, że będzie Was więcej.





4. Komentarze.
Kolejna sprawa to komentarze. Cieszę się bardzo, że komentujecie, jednak byłabym jeszcze szczęśliwsza, gdyby było ich więcej.
Wiem, że Was na to stać kochani!
Pisanie rozdziału pochłania mi dużo czasu (kilka godzin). A napisanie komentarza, to kwestia maksymalnie pięciu minut. I to przy sporawej długości. Nie wymagam, żeby było to kilometrowe komcie. Oczywiście gdy takie się pojawiają, jestem uradowana (LilDevil :***).
Ale mi by wystarczyło, gdyby było to zwykłe 'fajny rozdział, czekam na next' od każdego. Anonimy, gdzie jesteście? Nie chcę stosować techniki 'szantażyk' xddd. A może spróbujemy, co? Nie, nie opłaca mi się teraz, gdyż rozdział już jest. Cóż, liczę na Was!




5. Wyświetlenia. 
Aww! Wybiło 6 tysiaków, niedługo będzie siedem. Dla mnie to naprawdę sporo, uwierzcie. 
Dziękuję Wam za to wszystko, bo to naprawdę dużo dla mnie znaczy, kiedy widzę 100 wejść dziennie, albo nawet więcej. 
Wtedy wiem, że ktoś czyta to coś, bo nie mogę tego nazwać blogiem xddd.
Pomimo tego, że bloga piszę ponad pół roku (ktoś pamiętał? ;p),
to jest dla mnie spora sumka. 
Dziękuję Wam za to, że ze mną wytrzymujecie i dajecie motywację
do dalszego pisania.
 Dziękuję także obserwatorom i wszystkim, 
którzy komentują. DZIĘKUJĘ!





To by było na tyle ;) 
Jak ktoś dotrwał do końca, to niech napisze w komentarzu
'Elo Elo 320' 
xd xd xd
 Ja to mam pomysły XD 
Uwaga, jeszcze jedno info!
Od 25-31 sierpnia mnie nie będzie!
Rozdział może się ukaże, jeżeli napiszę
go wcześniej!
Oczywiście w roku szkolnym rozdziały będą dosyć rzadko :c
Ale mam nadzieję, że mnie nie opuścicie :) 

Wasza na zawsze
Mrs.Blanco 









poniedziałek, 30 grudnia 2013

Rozdział 8/ Nowe znajomości

♥♥♥

Martina

Otwarłam oczy. Zobaczyłam nad sobą jakiegoś przystojnego chłopaka. W jego oczach widać było troskę. Patrzyliśmy sobie w oczy. On uśmiechnął się. Odwzajemniłam gest.
- Wszystko okej? - zapytał.
- Tak... - odpowiedziałam. 
- Poczekaj, pomogę ci wstać. 
- Tutaj jest to chyba niezbędne, no chyba, że chcesz zostać w tej pozycji już na zawsze.

Po chwili pomógł mi wstać. 
- Sory, rozrzuciłem twoje rzeczy. Poczekaj, pomogę ci je pozbierać. - zaproponował.
Oboje przycupnęliśmy, aby czym prędzej zebrać wszystko, co wyleciało mi z torebki. Agnese i Carla patrzyły zakochane. Nie wiedziałam, o co im chodzi. To tylko zwykły chłopak. Jednak kiedy nasze ręce dotknęły się, na pamiętniku, on spojrzał na mnie i zrozumiałam, że to... Jorge Blanco!


Jorge

Patrzyłem na nią. Jej włosy powiewały lekko na wietrze, a oczy błyszczały jak małe gwiazdki. Jednak widać było, że się speszyła, bo zabrała gwałtownie i płochliwie dłoń spod mojej. Postanowiłem, że trzeba się chyba przedstawić.
- Jestem Jorge. Tylko błagam, nie kwicz, ani nie rób nic takiego, bo z takimi przypadkami już wiele razy się spotkałem. Praktycznie zawsze. - uśmiechnąłem się.
- Spokojnie, nie jestem żadną taką psychofanką. - powiedziała również z uśmiechem. Pięknym uśmiechem. - ale uważaj, bo Agnese (wskazała na blondynkę) i Carla (tym razem na kruczowłosą) czasem tak się zachowują - te słowa szepnęła mi do ucha. Po chwili usłyszałem kwik.
-AAAAAAA!!!!!!!!! JORGE BLANCO! - dziewczyna miała rację.
- Ale ja jeszcze nie znam twojego imienia.. - powiedziałem.
- Ojej, gdzie moje maniery... Jestem Martina. Dla przyjaciół Tini. 

Potem długo rozmawialiśmy. Wydawała się być bardzo sympatyczna.


Martina

Jorge był bardzo miły. Dał mi nawet swój numer telefonu, gdybym chciała wycieczki po Argentynie. Kiedy już się zakwaterowałyśmy okazało się, że mój pokój jest na wprost domu Jorge. Przypadek? 
To wszystko było trochę dziwne, a z drugiej strony... Magiczne. 
Moje psiapsióły od razu zalały mnie pytaniami, jak to było, kiedy przytulał mnie Jorge, jaki ma dotyk dłoni, czy u niego w ramionach jest wygodnie. 
- Słuchajcie, on mi tylko pomógł uniknąć wypadku! Inaczej bym teraz pewnie leżała na łóżku z obolałymi kośćmi. 
- Tia, na pewno... - powiedziały tajemniczo.

Zasnęłam dość szybko i miałam nietypowy sen...



Śnił mi się Jorge... Że jesteśmy razem... Tacy szczęśliwi... Nie wiem czemu... On przecież mi się wcale nie podoba... A może się mylę? Nie, nie, nie... Martina, poznałaś chłopaka to tyle. To dziwne...

♥♫♥♫♥♫♥♫♥

Teraz się zaczyna.
Dlaczego Martina miała taki sen? A może Jorge także? 
Przekonamy się w następnym rozdziale!
Coś mi się wydaje, że w następnym rozdziale dużo się wydarzy. I to dobrego :)

Mrs. Blanco


niedziela, 29 grudnia 2013

Rozdział 7/ Hola Argentina!

♥♥♥

Martina

Zaraz wychodzę do Carli. 
Nie mam do niej ani daleko, ani blisko.  Ona mieszka może tak z 4,5 ulic dalej. Pieszo z 10 minut.
Uściskałam tatę, Angie i Olgę, która jak zwykle życzyła mi miłej zabawy. Wyszłam z domu. 
Starałam się nie przechodzić przez przejście, na którym o mało co mnie nie potrącił samochód.
Nagle zobaczyłam jego. Tego głupka, "pana idealnego".
Szedł sobie z jakąś dziewczyną, miałam nadzieję, że mnie nie zobaczy. Myliłam się.
- O, witaj włóczęgo,gdzie dziś zmierzasz? - zapytał ironicznie.
- Ja przynajmniej wiem z kim "mam przyjemność". Przynajmniej wiem, jak masz na imię.

Na szczęście nie musiałam się z niczego tłumaczyć, ani wyzywać, czy tam dziękować. Nawet tej dziewczynie było wszystko obojętnie. Trochę to było dziwne, ale wolałam się nie wtrącać. Po chwili byłam już pod domem mojej przyjaciółki.

Dziewczyna przywitała mnie bardzo miło, a raczej jej mama, bo ona oczywiście jeszcze wszystko szykowała.
Zabrałam torbę i swoje kroki skierowałam do jej pokoju.
A był naprawdę piękny, bo jej rodzice naprawdę dużo zarabiali. Jeszcze więcej, niż mój tata!
Ściany były obklejone tapetą, ale nie taką zwykłą, tylko... miękką, jakby pościelą. Plazma, wieża i oczywiście - szafa obklejona plakatami. Ona miała naprawdę duuużo idoli, ale tylko jeden z nich zajmował to miejsce w jej sercu. Podobał jej się Jorge Blanco. No cóż, nie ukrywam, ja też go lubię, nawet bardzo... Nie chę o tym teraz mówić.
Rozebrałam się, a już po chwili w drzwiach zjawiła się Carla i Agnes.
-Hola Tini! Mam nadzieję, że ten półgłówek nie sprawił ci za dużo problemów? - skąd wiedziały, że go spotkałam?
-Śledzicie mnie? - zapytałam śmiejąc się -nie, na szczęście szybko dał mi spokój. - rzuciłam odpowiedź.
- No to co robimy najpierw? Mamy jeszcze 48 godzin do wyjazdu! - tym razem przemówiła Agnese.
Długo dyskutowałyśmy. Może z jakąś.... Godzinę? Aż zdecydowałyśmy się iść na zakupy, bo pewne rzeczy, których jeszcze nie mamy, będą nam bardzo potrzebne w Argentynie.
Jednak wcześniej musiałyśmy oczywiście zrobić sobie makijaż, bo w końcu źle wyglądałyśmy - to jest teoria Agnese. Po drodze do galerii wstąpiłam do fotografa, aby odebrać moje wielkie zdjęcie, na które czekałam cały miesiąc. Chciałam powiesić je u siebie w pokoju. Byłam tam w większości ja, ale także Angie, tata i Francisco. Pomimo tego, że czasem strasznie mnie denerwuje, kocham go. W końcu to mój brat ♥.


Taki kolaż planowałam od dawna. Kiedy poszłam do fotografa okazało się, że bardzo dużo kosztuje. Do tego szyba i ramka, którą znalazłam w internecie. Razem wyszło 2500 euro! Zbierałam miesiącami, aż się udało. Angie także sobie taki zamówiła, tyle że tylko ze sobą i ze mną. Jesteśmy bardzo ze sobą bardzo zżyte. Jest dla mnie jak przyjaciółka, jak... mama. Kiedy o niej myślę przechodzą mnie ciarki i zły napływają do oczu. Gdyby nie Angie, nie wiem jakbym sobie radziła. 
Moimi myślami byłąm tak daleko, że ominęłam galerię, jednak dziewczyny szybko obudziły mnie ze snu. 
Obeszłyśmy wszystkie sklepy... Miałyśmy już naprawdę wszystko. Potem zdecydowałyśmy iść na kolację - tak kolację, bo tyle nam te zakupy zajęły. Odwiedziłyśmy naszą ulubioną restauracje. 
Do domu wróciłyśmy metrem, bo nasze nogi odmawiały już posłuszeństwa.
Każda z nas zażyła gorącej kąpieli. Nie był to jednak koniec niespodzianek. Carla miała w domu kino domowe, gdzie obejrzałyśmy nasz ukochany film - 27 sukienek. Pora była jako taka, i zdecydowałyśmy się oglądnąć jeszcze "Viva High School Musical Meksyk: Pojedynek. Później dziewczyny poszły spać, a ja... Ja, nie wiedzieć czemu, nie wiedzieć dlaczego, nie mogłam. Myślałam o tym, że mam już 17 lat, i za lada moment, stanę się dorosła. Chciałam w tę dorosłość wejść z kimś, a nie sama. Mówiąc z kimś, mam na myśli chłopaka. Może i mój pokój tonął w plakatach, ale zdjęcia chłopaków trzymałam w pamiętniku. Otworzyłam zeszyt. Rozpoczęłam oglądanie fotek. Byli tam różni chłopcy - tacy, którzy kiedyś mi się podobali. Nagle z mojego sekretnika wypadło jeszcze jedno zdjęcie. Co z tego, że był to Jorge Blanco? Ja lubię tylko jego muzykę. Oczywiście gdybym go poznała chciałabym, aby został moim przyjacielem. Dumałam aż do czwartej nad ranem.

German

Nie wierzę, że Martina jedzie jutro do Argentyny. Mam nadzieję, że nie pozna tam jakiegoś chłopaka. Jeżeli tak się stanie, to ten młodzieniec pożałuje, że ze mną zadarł. 
- German, co ty robisz?! - zapytała Angie, która właśnie zeszła na dół.
- Nic, po prostu myślę, na głos. A poza tym co cie to tak interesuje? - odpowiedziałem, jednak nie byłem wstanie oderwać od niej wzroku. Ubrała się tak... Pięknie! Nie ukrywam, że byłam w niej mocno zakochany, ale zanim się dowiedziałem, że jest ciotką Martiny!
- Wychodzę i wrócę późno. Zaraz pewnie zasypiesz mnie pytaniami więc powiem od razu - umówiłam się z kimś na kolację. Zadowolony? - zapytała - coś ci się znowu nie podoba w moim stroju?
- Nie! Wyglądasz po prostu tak... 
- Nie kończ tego zdania! Dobranoc. - rzuciła ni z gruszki, ni z pietruszki.




Angie

Co jak co, ale teraz to przesadził. Jestem dorosła i mogę robić co chce i kiedy chce. 
Jeszcze nikt nie wie, ale ostatnimi czasy spotykam się z Pablo. To mój przyjaciel z pracy, ze STUDIO. Ostatnio poczułam do niego coś więcej, niż tylko przyjaźń...

Kiedy dotarłam Pablo przywitał mnie swoim pięknym uśmiechem. 
- Angie, tak się cieszę, że przyszłaś! - powiedział. 
- Pablo, tego wieczoru, musimy poważnie pogadać. - odpowiedziałam. 
- Tak, Angie, ja też mam temat do poruszenia. - mina mi zbladła. O czym chce ze mną rozmawiać Pablo?

***
Kiedy już zjedliśmy kolację, postanowiliśmy iść na spacer. Było bardzo romantycznie. Doszliśmy do jeziora i usiedliśmy na ławce. Spojrzałam na niego, a on na mnie. Patrzyliśmy sobie w oczy. Miałam nadzieję, że ta chwila nigdy się nie skończy. Moje serce biło jak szalone. Nie mogłam tego trzymać dłużej, dlatego zrobiłam to.
- Pablo, kocham cię. - na te słowa przysunęłam się bliżej i pocałowałam go.  Ta chwila była tylko nasza i taka magiczna. Chwyciłam go za szyję, a on mnie w pasie. Po chwili odpowiedział:
- ja ciebie też, Angie. Zawsze cię kochałem i czekałem na tę chwilę od kiedy się poznaliśmy. Śniłaś mi się właśnie w takim momemncie, ale bałem się, bo sny się ponoć nie spełniają... 
- Ale ten chyba był wyjątkiem - uśmiechnęłam się.

- Angie, ale... - przerwał.                                
- Co się stało? - zaniemówiłam.
- Bo widzisz... Dostałem awans na dyrektora innego STUDIO...
- To świetnie! Ale, nie rozumiem, dlaczego się nie cieszysz? Zawsze o tym marzyłeś!
- Bo... To STUDIO... Jest... W Argentynie.

Posmutniałam. Potem do końca spotkania milczeliśmy. W momencie, kiedy przyszedł czas pożegnania postanowiłam, że to nie może się tak skończyć.

- Pablo, a kiedy jedziesz?
- Wyjeżdżam na początku wakacji przyszłego roku.
- Czyli jednak mamy jeszcze czas.
- Na co czas? - zapytał.
- Czas na nas. - odpowiedziałam i pocałowałam go w policzek. - Dobranoc. - dodałam.
- Angie! - krzyknął kiedy wychodziłam. - proszę, spotkajmy się jutro. Potrzebuję cię teraz.
- Dobrze, a więc do jutra.


Martina        
Za nim się spostrzegłam nastał poranek. Zjadłyśmy śniadanie i poszłyśmy zapakować wszystko co kupiłyśmy. Kiedy wszystko było włożone zapakowałam coś, co założę tylko na wyjątkowe okazje, a mianowicie kilka takich stylizacji...








Przed odlotem wróciłam jeszcze na chwilę do domu, aby się pożegnać. Tata zrobił mi bardzo miłą niespodziankę. Załatwił nam bilety w najbardziej ekskluzywnych samolotach. Wypożyczył nam także cudowny, biały samochód (Agnese już ma prawko).

Na lotnisko zawiózł mnie Ramallo, ale zanim się to stało, musiałam jeszcze iść do Angie. 
Niestety nie miała dzisiaj dobrego humoru. Obiecałyśmy sobie, że będziemy mailować, sms-ować i dzwonić do siebie. Powiedziała, też, abyśmy nie musiały tyle płacić, opłaciła mi rozmowy zagraniczne.
Ciocia odwiozła mnie na lotnisko. Ucałowałam wszystkich - Olgę, Ramallo, tatę, a przede wszystkim Angie. Zabrałam ze sobą pamiętnik i zdjęcie mamy. Nie zapomniałam też o moim powierzycielu sekretów. ;)

Nim się obejrzałam, wzlecieliśmy w górę. Z dziewczynami dłuugo rozmawiałyśmy.
Kiedy one już nie mogły (tutaj chodzi mi o to, że poszły spać) wyjęłam z torebki pamiętnik  i zaczęłam pisać. Pisałam i pisałam aż do nocy. Kiedy pojawiły się turbulencje, z zeszytu wyleciało zdjęcie. Tak, to samo, co wtedy u Carli...

Otworzyłam oczy i niedługo później  dolecieliśmy. 
Kiedy wyszłyśmy na lotnisko, krzyknęłyśmy

Hola Argentina!
Niestety, słońce grzało tak mocno, że nie zauważyłam, że asfalt jest nierówny. Przewróciłam się.
Nie spadłam jednak na twardy grunt, ale w czyjeś ręce. Moje oczy cały czas były zamknięte. 
Było mi tak cudownie, że wolałam ich nie otwierać...
♫♫♫♫♫♫♫♫♫

Przepraszam, że rozdziału nie było tak długo... Ten jest meeeeega długi. To miały być 2 rozdziałi, a sie zrobił jeden :).
Blog niedługo zostanie wyremontowany :).
A jak myślicie? Kto złapał Martinę? :)

Mrs. Blanco





niedziela, 1 grudnia 2013

Jortini - Only Love

♥♥♥

Hola!

Jortini - Only Love to blog z opowiadaniem o... wiadomo...

♥ Jortini ♥

Mam nadzieję, że moja wersja tej historii przypadnie Wam do gustu.

Pozdrawiam!

Mrs. Blanco



Chat~!~