Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Love. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Love. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 grudnia 2013

Rozdział 3/ Może ma rację?

♥♥♥

Martina

Wiedziałam, że tak będzie od samego początku. Tata nie jest jednak aż takim dobrym człowiekiem jak myślałam. Chciałam płakać. Odechciało mi się żyć. Postanowiłam, że zadzwonię do Angie.
Tak też zrobiłam. Ona jak zawsze miała ochotę na spotkanie. Zaprosiłam mnie do siebie na weekend. Powiedziała, że pójdziemy na obiad do miasta. Ucieszyłam się. Tata na szczęście tutaj nie miał nic przeciwko. Spakowałam się w małą walizeczkę.
Potem wzięłam gorącą kąpiel z bąbelkami i przebrałam się w coś ładniejszego, w końcu idę do restauracji z moją ciocią. 
Początkowo myślałam o założeniu którejś z sukienek od taty, jednak szybko zmieniłam zdanie. 
Było już po południu. Z szafy wygrzebałam jakąś spódniczkę i bluzkę.




Moja walizka była schowana, gdzieś bardzo głęboko, przez co szukanie jej zajęło mi dobre pół godziny.
Po tym czasie wreszcie znalazłam ją.
Wyszłam z domu i ruszyłam w strone domu Angie.
Był to mały, biały domek,oblepiony w niektórych miejscach złotym drewnem tak zwanym.

Bardzo mi się podobał. Panowała w nim miła atmosfera. Chciałam tam zostać na zawsze, jednak wiedziałam, że kiedyś te czasy się skończą.
Po odniesieniu rzeczy do pokoju dla gości, razem z Angie wyszłyśmy i ruszyłyśmy w kierunku restauracji.
Rozmawiałyśmy bardzo długo. Każdy temat był dobry. Wreszcie doszłyśmy.
Nigdy nie widziałam tego miejsca.
W końcu rzadko chodziłam tymi alejkami. Pewnie nowo otwarta. Była cudowna. Cała w kwiatach. Miała nawet ogród, ale nie taki, gdzie są parasolki, tylko zwykły ogród. Klasyk. A tam wszędzie czerwone róże. Dlatego też (tak myślę) nazywała się Red Rose. Postanowiłyśmy usiąść na dworze, bo pogoda temu sprzyjała. Na zamówienie nie czekałyśmy długo. Kiedy już zjadłyśmy Angie powiedziała:

-Ok Tini, teraz proponuję spacer po parku. - zgodziłam się, bo wiedziałam, że będzie to idealna okazja na rozmowę.


Angie

Obiad był pyszny. Jadło się go tak przyjemnie, no bo w końcu Tini koło mnie siedziała. Jej uśmiech wywoływał moje zadowolenie. Jednak widać było, że coś ją męczy. To o tym chciała porozmawiać?
Postanowiłam zaćmić moje wątpliwości. Wiedziałam, że teraz czas na mój ruch.
- No to o czym chciałaś porozmawiać? - zapytałam, gdy weszłyśmy do parku.
- Tata chyba dalej mi nie ufa. - no cóż, jej odpowiedź nie dziwiła mnie za bardzo.
- No ale o co chodzi? Może ma tym razem rację... - sama wiedziałam, że to banalne. Postanowiłam się dowiedzieć czegoś więcej.
- Agnese i Carla wyjeżdają na wakacje do Argentyny. - Hm... powoli zaczynałam się domyślać o co chodzi.





German

- A może... może ja źle zrobiłem, tak na nią krzycząc. - Przez te myśli nie mogłem spać.
Zszedłem do kuchni, gdzie Olga jak zwykle pałętała się szukając popcornu. Ulubiony serial. 
Poprosiłem żeby dała mi jakiś APAP, bo nie mogłem wyrobić z tym bólem głowy. Kobieta zrobiła mi przy okazji kanapki i udzieliła kazania na temat moich decyzji.
Martwiłem się. No cóż... Porozmawiamy jeszcze raz jak wróci do domu. O ile wróci, bo wolę nie wiedzieć jaka jest wściekła. Może ma rację?




♥♥♥
Wiem, miało być w sobotę, ale nie mogłam się wyrobić. Postaram sie dodać następny.
Ilość komentarzy - ilość rozdziałów... ;3
Jak myślicie? German się zgodzi?

Mrs.Blanco





piątek, 6 grudnia 2013

Rozdział 2/ Dlaczego?


♥♥♥

Martina

- Tato, mogę jechać do Argentyny?
- Tato, chciałabym jechać z Agnese i Carlą do Argentyny na wakacje. Mogę?

Idąc uliczkami Hiszpani rozmyślałam, jak rozpocząć tę trudną rozmowę z tatą.

- BU! - usłyszałam za sobą i podskoczyłam ze strachu. No cóż, jedyną osobą, która mogła to zrobić był Francisco.
- Dobra młody, wiem, jesteś ode mnie młodszy no i lubisz mnie straszyć ale bez przesady.Chodź, stawiam lody!
- Ty? Serio? Od kiedy jesteś taka miła? - zapytał.
Potem długo rozmawialiśmy, jednak ja jak najprędzej chciałam być w domu.


German

Gdy wróciłem do domu ubrania dla Martiny zapakowałem do kartonu i opakowałem go neonowym papierem, a grę dla syna zapakowałem w czarny papier.

Nagle usłyszałem dźwięk otwierających sie drzwi.
Ku mojemu zdziwieniu do domu weszli RAZEM Francisco i moja córka. Nie kłócąc się!
- Czy to jakiś cud? - zapytałem.
- Nie, po prostu, twój chłopaczek zmądrzał. - powiedziała Tini.

Potem dałem moim dzieciakom prezenty, najbardziej się cieszyła Martina. Od razu poszła przymierzać sukienki do pokoju.


Martina

Tata jest taki dobry! Pewnie wydał fortunę na te ubrania. Zastanawiam się, czy teraz jest dobra pora, aby go denerwować. No cóż, trzeba kiedyś zacząć. Zbiegłam po schodach na dół.

- Tato, więc teraz czas na tę rozmowę...
-Tak, słucham o czym porozmawiać? - był spokojny, to dobry znak.
- No więc... Agnese i Carla jadą na cały lipiec do Argentyny... Mogę z nimi jechać? - bałam się jego odpowiedzi.
- CO?! Zwariowałaś? Tak daleko? Sama? Na cały miesiąc? Nie, nie, nie... Nie ma mowy! - szybkim krokiek wyszedł z salonu. Wiedziałam, że tak będzie. 




Zadawałam sobie pytanie - Dlaczego?


♥♥♥

Rozdział miał być dłuzszy, ale tak jakoś wyszło.
Mam nadzieję, że się podoba. Kolejny juz jutro.

Mrs.Blanco





niedziela, 1 grudnia 2013

Prolog

♥♥♥


Martina

- To już dzisiaj! - była to jedyna moja myśl po przebudzeniu się rano. Na wszelki wypadek nerwowo spojrzałam na kalendarz - nie myliłam się - dzisiaj był ten dzień, na który czekałam cały rok szkolny.
- Wakacje! - krzyknęłam na cały dom. Niestety tą cudowną chwilę musiał zepsuć ktoś, kogo będę miała na głowie całe dwa miesiące.
- Czego krzyczysz?! - do pokoju zawitał mój kochany braciszek, Francisco.
- A może by tak Dzień Dobry? - odpowiedziałam ironicznie.
- Wcale nie taki dobry. Od kiedy lubisz szkołę? - jego odpowiedź wzbudziła u mnie nerwowość. Czyżbym sie pomyliła? 
- Co? Ale... Jak to? - jednak jego mina mówiła sama za siebie. Nabrał mnie! 
- TY!!! Idź stąd! - tymi oto słowami mój kochany brat wylądował po drugiej stronie drzwi.

Nareszcie sama. Moim celem była w tym momencie łazienka. Osobista, prywatna, na którą namówiłam rodziców, a raczej tatę - Germana, bo moja mama... Mojej mamy już z nami nie ma. 
Była słynną piosenkarką. Zginęła w katastrofie lotniczej, kiedy miałam pięć lat. Ale mam przyjaciółki, na które mogę liczyć. Agnese i Carlę. Zawsze trzymamy się razem. Ale jest jeszcze jedna osoba, bez której nie dałabym sobie rady - moja najukochańsza ciocia - Anheles. Mówię na nią Angie. Zawsze mnie wspiera.

Wzięłam szybki prysznic. Dzień był gorący, dlatego ubrałam się letnio.

Zbiegłam na dół. Czułam pyszny zapach...
Rogalików z truskawkami?
- Angie! - pomyślałam.
Wbiegłam do kuchni.
Myliłam się. Stała tam tylko Olga, nasza... Hm...
Pomocnica! O!
Szykowała tylko kanapki, a truskawki, podjadała sama. Ukradłam jej miskę z owocami i szybkim krokiem postawiłam na stole, przy którym reszta domowników już czekała na pierwszy posiłek.
Moje miejsce jak zwykle było zajęte. Siedział tam chyba wiadomo kto. Nie chciałam się kłócić z bratem przy tacie, dlatego usiadłam krzesło dalej.

Później szybko wzięłam telefon i zadzwoniłam do Agnese i Carly. Umówiłyśmy się na lody.


Kiedy dotarłam dziewczyny już na mnie czekały.
Tego, co usłyszałam po chwili, nie mogłabym się domyśleć. Nigdy.


♥♥♥

I jak?
Prolog zrobiłam tylko z punktu widzenia Tini, ale to się zmieni w następnych rozdziałach.
Jak myślicie - co dziewczyny powiedziały Martinie?
Piszcie w kometarzach!
Każdy mnie motywuje i powoduje szybsze pojawienie się rozdziału.

Miłego dnia!

Mrs.Blanco






Jortini - Only Love

♥♥♥

Hola!

Jortini - Only Love to blog z opowiadaniem o... wiadomo...

♥ Jortini ♥

Mam nadzieję, że moja wersja tej historii przypadnie Wam do gustu.

Pozdrawiam!

Mrs. Blanco



Chat~!~